Sługa Boża Matka Antonina Mirska

Sługa Boża Matka Antonina Mirska

Założycielka Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej –  Sługa Boża Marcjanna Antonina Mirska

Nie chodzi o mówienie o Bogu.

Trzeba Nim żyć

     Dlaczego o jednych ludziach szybko zapominamy lub po prostu nie chcemy pamiętać, o innych zaś mówimy z pewną dumą, wzruszeniem, często z podziwem, a cza­sami wręcz z zachwytem. I wcale nie jest prawdą, że ci pierwsi byli nam mało znani. Chyba zgodzisz się ze mną drogi Czytelniku, że do kategorii tych drugich należy zali­czyć wszystkich, których człowieczeństwo piszemy zawsze wielkimi literami, którzy codzienność znaczyli gestami miłości i śpieszyli się kochać.Do takich ludzi należy nie­wątpliwie Antonina Mirska – Założycielka Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej. Wynika to nie tylko z tego, że za dewizę życia przy­jęła benedyktyńskie „Nic ponad miłość Chrystusa”, ale przede wszystkim dlatego, że miłością żyła, że miłość żło­biła jej codzienność i wytyczała kierunek działania.

   We wspomnieniach potomnych pozostała jako matka, czyli ta, która chce wyłącznie dobra, na którą można zawsze liczyć, która wysłucha, pomoże, wyjdzie naprzeciw, a nawet uprzedzi, w obecności której nie można czuć się niczyim i odrzuconym. Dla sióstr Zgromadzenia, któremu dała po­czątek, pozostała wzorem oddania Bogu i służby człowie­kowi. Chciała, by jej duchowe córki nie tylko szukały dróg własnego zbawienia, ale wskazywały je innym. To prawda, że święci nie boją się mówić o sobie, ale czasami nie czynią tego słowami: Antonina Mirska nie pozostawiła po sobie wielu słów, ale pozostawiła przykład, wzór życia oddanego Bogu i zawierzenia Jego Opatrzności we wszystkim. Mateuszowe: „Nie troszczcie się zbytnio (…) bo o to wszystko poganie zabiegają”(Mt 6, 31-32) oraz: „Nie miłujcie słowem i językiem, ale czynem i prawdą” (l J 3, 18) znalazły w jej życiu i postępowaniu najgłębsze po­twierdzenie.

   Znamiennym jest również to, że ludzie wielcy nie umierają: choć zdarza się, że w pewnym okresie historii i ze względu na różne uwarunkowania pamięć o nich jakby przygasa, to przychodzi czas, że odradza się na nowo, staje się wręcz wołaniem o ponowne życie. Tak było również z osobą Antoniny Mirskiej. Zgromadzenie Sióstr Opatrz­ności Bożej rozpoczęło starania o jej beatyfikację w 1994 roku, czyli prawie 90 lat po jej śmierci. Niewątpliwie głów­nym tego powodem była sytuacja polityczna Polski; zabory, dwie wojny światowe, zmiana granic i wiążąca się z tym utrata sześciu domów znajdujących się pod dominacją Ro­sji, w tym konieczność przeniesienia domu macierzystego ze Lwowa do Przemyśla. Wydaje się, że wszystkie inne przesłanki przemawiające za zbyt odległym w czasie powro­tem do osoby, wobec wyżej wymienionej powinny niejako ustąpić miejsca.

   Antonina Mirska jawi się jako wychowawczyni upadłej moralnie młodzieży, matka sierot, opiekunka ubo­gich i zagubionych. Zakładając domy poprawczo-wychowawcze, ochronki i sierocińce, a tym samym dając począ­tek Zgromadzeniu zakonnemu, na pierwszym miejscu stawiała pomoc człowiekowi. Wyrażała się ona w szeroko pojętych dziełach miłosierdzia, a zwłaszcza w trosce o pod­niesienie moralności chrześcijańskiej i prewencji wobec ludzkiej biedy. Skoro Bóg jest Miłością, a kto trwa w miło­ści trwa w Bogu (l J 4, 8.16), można odważnie powiedzieć, że była człowiekiem trwającym w Bogu i pełnym Boga. Z tej pełni mogła nieustannie dawać innym nie zubożając siebie. Tak napisze o niej kronikarz:

Była osią, wokół której ob­racało się wszystko, była sprężyną, która nadawała ruch całej pracy w domu Opatrzności. Dzięki swej nadzwyczaj­nej skrzętności, sile woli, pracowitości, pomimo, że stała na czele różnych urzędów, potrafiła wszystkiemu podołać i zawsze się ją widziało swobodną i uśmiechniętą.

   Pozostanie chyba na zawsze wielką tajemnica świę­tych umiejętność połączenia codziennych obowiązków z nieustanną pogodą ducha i radością serca. W przypadku Matki Antoniny równowaga ta wypływała z prostoty wiary, bezgranicznej ufności w Opatrzność Bożą i nadziei pokła­danej w Tym, który trzciny zgniecionej nie złamie, ani knota tlejącego nie dogasi (Mt 12, 20). Mankamentem jej charakteru, według otoczenia Matki Antoniny, była zbyt nią łatwowierność: nikogo nie podejrzewając o złą intencję, łatwo można było zyskać jej zaufanie, a tym samym łatwo można je było nadużyć Jednakże w świetle godności czło­wieka i jego powołania do życia na obraz Boży (por. Rdz l, 26) ten pozorny „mankament” staje się wielką cnotą i wa­lorem osobowości.

   Dziś Antonina Mirska jest Sługą Bożą, czyli kandy­datką na ołtarze, lecz w szerokim znaczeniu była nią zaw­sze, również w ciągu ziemskiego życia, bo czymże innym jest służba miłości jeśli nie służbą Bożą? Wiedziała, że po­wołanie do miłości Boga ponad wszystko, a bliźniego jak siebie samego nie jest powołaniem do wygody, ale wie­działa też, że realizuje swoje powołanie tylko wtedy, gdy żyje w relacji miłości podobnej do tej, którą umiłował nas Ojciec Niebieski i Jezus Chrystus, a do której uzdalnia nas Duch Święty (por. Rz 5, 5). Jest niewątpliwie jednym z tych świadków wiary XX wieku, o których Jan Paweł II mówi: Tego dziedzictwa nie wolno roztrwonić, ale trzeba je uczynić przedmiotem nieustannego dziękczynienia i wy­trwałego naśladowania.

   Historia pokazuje, że Antonina Mirska dokonała wielkiego przedsięwzięcia trwającego nadal w życiu powo­łanego do istnienia Zgromadzenia zakonnego. Gdybyśmy jednak spojrzeli na nią tylko od strony podjętego dzieła, jakkolwiek bardzo potrzebnego, byłaby to tylko część prawdy, dlatego chcemy spojrzeć na nią jako na człowieka, który w zwykłym czasie czynił rzeczy niezwykłe, bo żył w sposób niezwykły, albo odwracając kolejność – żył w spo­sób niezwykły, dlatego mógł czynić rzeczy niezwykłe. Ce­lem jej życia nie było powoływanie do życia zgromadzenia zakonnego. Zrodziło się ono z pragnienia rozszerzenia serca, z potrzeby kochania przedłużonego w czasie. To z miłości do człowieka i na jej bazie stanęła u początków nowego Zgromadzenia jako jego Założycielka.

Dom rodzinny i lata młodzieńcze

Działalność Sióstr Opatrzności Bożej

 

Por. s.A.Kasjaniuk. Zawierzyła Bożej Opatrzności. Przemyśl 2002 r.