Dom rodzinny i lata młodzieńcze

Dom rodzinny i lata młodzieńcze

Jesteśmy jedynie narzędziami w rękach Boga,

którymi Bóg raczył się posłużyć.

    Marcjanna Mirska urodziła się 28 lipca 1822 roku w Przemyślu – jednym z najpiękniejszych miast Polski rozłożonym na stokach Zniesienia i Winnej Góry u podnó­ża rzeki San. Już następnego dnia po narodzeniu, tj. 29 lipca 1822 roku, Marcjannie udzielono Sakramentu Chrztu św. w przemyskiej katedrze św. Jana – najstarszym kościele Przemyśla. Młodym rodzicom Antoniemu Mirskiemu i Mariannie z domu Jarocka narodzenie kolejnego dziecka za­powiadało niewątpliwie szczęśliwe życie rodzinne. Marianna, choć młoda wiekiem, musiała być jednak osobą bardzo dojrzałą duchowo, skoro potrafiła w dusze dzieci wlać żywą wiarę, trzeźwą pobożność, delikatność, miłość Ojczyzny, a nade wszystko wrażliwość na człowieka. Atmosferę domu rodzinnego Mirskich można określić jako harmo­nijne współbrzmienie miłości i dobrze pojętego wychowa­nia. Marcjanna wielokrotnie wspominać będzie lata dzie­cinne jako bezpieczny azyl, jako beztroski świat pełen cie­pła i piękna, świat za którym już przez całe życie nie prze­staje się tęsknić. Beztroskie dzieciństwo Marcjanny trwało tylko 9 lat, przerwała je niespodziewana śmierć matki w 1831 roku. W krótkim czasie po śmierci matki Marcjanna straci także ojca i dla czwórki rodzeństwa rozpocznie się odtąd ciężka dola sieroca. Marcjanna Mirska, zanim zosta apostołką miłosierdzia musiała przejść twardą szkołę życia.

Rodzina jest pierwszą szkołą życia.

       Nad­zwyczaj utalentowana, co okaże się w późniejszej organiza­cji pracy i życiu codziennym, nie ma niestety możliwości solidnej edukacji, gdyż jako sierota będzie zmagać się zwłaszcza o przetrwanie i znalezienie odpowiedzi na pyta­nie o sens życiowych wydarzeń. Odnajdzie je w silnej wie­rze i zaszczepionej przez rodziców ufności w Bożą Opatrz­ność. Po latach zrozumie, że niezbadane są wyroki Pana (por. Rz 11, 33), a wszystkie doświadczenia, aczkolwiek bardzo trudne nie są sprzeczne z miłością Ojca. Twarda rzeczywistość ukształtuje w niej przekona­nie, że ci, którzy ufają Panu, są jak góra Syjon co niewzru­szenie trwa przez wieki” (Ps 125, l). Sieroctwo Marcjanny nie złamało w niej ducha i nie zniszczyło mo­ralnie. Pielęgnowała w sobie nieustannie dar łaski Bożej i ducha modlitwy, którą stawiała zawsze na pierwszym miejscu. Bóg zaufał Marcjannie a ona bardziej wyczuwając niż rozumiejąc miłość Bożą, zawierza jej całkowicie. Od wczesnych lat swej młodości angażowała się w charytatywną działalność w stowarzyszeniu św. Wincentego  a Paulo. Tam wraz z innymi kobietami, wspieranymi przez zamożną rodzinę Sapiechów organizowały pomoc dla dziewcząt, które po rzezi galicyjskiej emigrowały do miasta w poszukiwaniu pracy i chleba. Wiele z nich szukało utrzymania w domach publicznych. Dla Polski i Polaków był to trudny czas zaborów. Znikoma szansa znalezienia pracy, dlatego szerzył się głód, nędza i upadek wszelkich wartości i zasad moralnych. W 18 roku życia wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia we Lwowie. Jako młoda siostra została przeznaczona do opieki nad rannymi żołnierzami rosyjskimi. Wyczerpana pracą i doświadczona chorobą opuściła Zgromadzenie. Pragnąc służyć bliźnim, Marcjanna zaczęła udzielać się w zainicjowanym na terenie Lwowa Stowarzyszeniu Pań św. Wincentego a Paulo. Tam wyłoniła się myśl powołania do życia zgromadzenia zakonnego, które by mogło przyjść z pomocą najbardziej potrzebującym, tzn. młodzieży żeńskiej moralnie zagrożonej, a często już zdeprawowanej i ze społecznego marginesu oraz sierotom. Wyżej wspomniany, arcybiskup Łukasz Baraniecki, naglony potrzebami archidiecezji, powziął zamiar zorganizowania domu poprawczego oraz powołania nowego zgromadzenia zakonnego. W 1854 r. otworzył on we Lwowie zakład wychowawczo-poprawczy dla dziewcząt, które widząc swą moralną nędzę i degradację, były skłonne do poprawy życia. Kierownictwo nim powierzył Marcjannie Mirskiej, uważając ją za najodpowiedniejszą osobę do tego zadania.